Z perspektywy nooba: Witaj e-sporcie!

Mając w sercu zasady etyki dziennikarskiej, muszę przyznać, że jestem zwyczajnym amatorem. Nie przechowuję w swojej głowie pełnych wyników ostatniej kolejki ESL i pewnie to wystarczyłoby za pretekst do powieszenia mojej skromnej osoby na suchej gałęzi. Mimo wszystko, wrodzona bezczelność pozwala mi wejść w ten świat z obłoconymi buciorami i wrednym komentarzem. Uszczypliwą i sarkastyczną krytyką, która zapewne wielu zaboli. Jeśli ktoś poczuje się obrażony… być może powinien. Nie żebym miał na to jakieś przyzwolenie – po prostu część osób sobie zasłużyła.

Zacznę od sprawy najciekawszej. Telewizyjnego reportażu o pewnej rodzinie i wcale nie chciałem dopisać, że „patologicznej”. Większość matek woła swoje pociechy na obiad, ewentualnie ruga za bałagan w pokoju. Pani Irenka woli jednak żeby ktoś ją zabił. Syn, córka lub mąż – nie wiem czy to oznaka entuzjazmu, czy raczej ostateczności. Gdy w gronie bliskich zanika wszelka komunikacja (o zaspokajaniu potrzeb nie wspomnę) popularne hasło „gry dla całej rodziny” nabiera innego wymiaru. Wtedy właśnie CS jest ostatnią deską ratunku. Ale TVN-owski materiał nie był aż tak tragiczny. Całość dopełnił zakulisowy komentarz głównego bohatera, który w rozmowie z „kolokwialną kobiecą piersią” zdradził wiele szczegółów. Otóż okazało się, że Ci źli kamerzyści wciąż chodzili za biedną rodziną; wyciągali ich jak worki ze spichlerza i kazali żyć, a tak się przecież nie da! Pan Janusz nie wie czy wyszło to źle… może dobrze. Chyba. Jest to mały kroczek dla czterech osób i wielki krok dla całego e-sportu. Nie wiem tylko, w jakim kierunku.

Jak już obracam się w świecie mediów – czas na Taza. Pewnie większość z Was pamięta, jak prężył swoje muskuły w magazynie wypełnionym pięknymi, sztucznymi kobietami. Taka promocja dla całego światka sportów elektronicznych. Były ćwiczenia, ładne fotki i kilka merytorycznych zdań. Chyba nie mogę się czepiać – przecież taki jest styl autorów z CKM-u. Żałuję tylko, że ta ładnie zakamuflowana ironia musiała dosięgnąć utalentowanego gracza. Co zapamięta czytelnik żądny gołych pośladków i ciekawego humoru? Faceta, profesjonalnego gracza „czegoś tam”, wyglądającego jak normalny człowiek. Dzięki temu, zwykły zjadacz chleba uświadomi sobie, że (nas) graczy jednak sporo odróżnia od przykutych do maszyn małp. Tazie, Ludwiku i Sabo – czy aby na pewno należy podążać tą drogą?

Kontynuując temat pięciu złotek. Sam nie wiem, o co chodziło w tym całym zamieszaniu związanym z różnymi projektami. Niby AGAiN, ale wciąż spekuluje się na temat Guns Are Drawn. Dziwi mnie, że w społeczności zdominowanej przez twardych i konkretnych facetów, prosty zabieg marketingowy wywołuje tyle plotek i ploteczek. Jak w stadzie blach oglądających się za przejeżdżającym, czerwonym kabrioletem. Piątka za reklamę, pała za efekty. Z wielkiej chmury spadł mały kapuśniaczek a napaleni na szkolenia gracze doczekali się filmu prezentującego chodzenie po schodach. Ostatecznie nasi Mistrzowie przyłączyli się do FX, co sprawiło, że nad polską sceną majestatycznie poszybował orzeł biały. Zamiast szukać zeszytów z taktykami powinni pokazać, co tak naprawdę potrafią – teraz sianem, a raczej Pashą, się nie wykręcą!

I to by było na tyle. Jeśli ktoś ma zamiar odbić piłeczkę – proszę bardzo, czekam na Wasze szpileczki. Tylko wtedy utrzymam niepoważny i nierzetelny poziom całości. Kiedyś nadchodzi ten moment, w którym klepanie się po plecach nie wystarczy. Należy podnieść cztery litery, otrzepać kurz i pewnie stanąć na nogach. Ja Wam te belki z oczu powyciągam – jeszcze zbudujemy z nich dom! A jeśli się nie uda… Zawsze można się pośmiać.


Szeruj to jak zły: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on RedditEmail this to someonePrint this page

Jedna myśl na temat “Z perspektywy nooba: Witaj e-sporcie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *