Z perspektywy nooba: Banan, butelka i kobiety

Po ostatnim tekście na chwilę zwątpiłem w sens kolejnych odcinków. Cała e-sportowa scena mieści się na powierzchni nie większej niż główka szpilki. Myślałem, że jednym zgryźliwym podsumowaniem wyczerpałem najciekawsze tematy… Jakże się myliłem! W kilka dni dowiedziałem się o gejowskim seksie przed zawodami, brzydkiej zabawie w butelkę oraz wirtualnym, e-sportowym sutenerstwie. Tylko dla czytelników o mocnych nerwach.

Przyznam szczerze, że odkąd zaznajomiłem się z postacią niejakiego Mistrza, od razu zostałem jego wielkim fanem. Ten wygadany i nabuzowany prawdziwymi emocjami zawodnik nie wygrał zbyt wiele, ale i tak doskonale wie, kto jest prawdziwym zwycięzcą. Gdy dowiedziałem się o wypadku, żal niemiłosiernie ścisnął me serce. Że też musiał zderzyć się z typowym idiotą, który jechał zgodnie z przepisami. Zgroza. Jak do tego doszło? Otóż pasażer naszego mistrz postanowił nakarmić swojego kierowcę. Zręcznie obrał apetycznego banana i począł wsuwać go w usta kolegi. Choć mistrzowi nie podobała się czarna końcówka owocu, ten złośnik dalej nie przestawał wsadzać! Pewnie jest wielkim fanem głębokiego gardła. Nagle coś pękło i podłużny, obśliniony kształt powędrował między nogi mojego idola. Nie dziwię się, że nie wytrzymał takiego napięcia – puścił kierownicę i dalej sprawy potoczyły się same. W oto sposób nasi gracze nie doszli… Znaczy, nie dojechali. Życzę im szybkiego powrotu do zdrowia, a pana z czarną końcówką zapraszam do urologa.

Wiem, że niektórzy mogli się niezdrowo podniecić, ale wróćmy na ziemię. Dosłownie kilka dni temu ukazał się niesamowicie ciekawy wywiad – Guandi porozmawiał z synem marnotrawnym Headshotu. Do tej pory zastanawiam się czy była to konfrontacja z człowiekiem, czy raczej z jego byłą pracą, ale taka wola dziennikarza. Gromy posypały się, gdy Łukasz ukuł kilka „ostrych” odpowiedzi. Tak mile mnie to połechtało, że postanowiłem temat rozwinąć. Zajrzałem na stronę HSTV i zbadałem sytuację. Faktycznie, za systemem punktów kryje się kilka mglistych obietnic, zwiastujących chociażby nieistniejący sklep. Nie tworzy się programu lojalnościowego będącego przykrywką dla sprzedaży reklam oraz zwyczajnych dotacji. Gorące słowa o tym jak wspaniała będzie przyszłość są tak samo wiążące, jak moja zapowiedź, że w tym roku wygram ESWC we wszystkich możliwych kategoriach. Mówiąc wprost – panowie, nie chwalcie się wielkim penisem obiecując, że stanie za dwa lata. Pokazujecie, albo zbierajcie na niebieskie tabletki. Ktoś nabił widzów w butelkę, a że sam sprawca się do tego przyznaje – gratuluję dystansu!

Sam sobie jestem prorokiem. Niedawno pisałem o Guns Are Drawn wspominając o blacharach. Teraz w ramach supertajnego projektu startuje turniej dla kobiet. Dziwny zbieg okoliczności. Chciałbym napisać „maskotek”, ale grające dziewuchy wolą określenie „nierozwinięci gracze”. A niech im będzie – sacra populi lingua est! Martwi mnie zachowanie tych e-sportowych pionierek, szczególnie w sytuacji, gdy ich przodkinie rzucały się dla nich pod koła pędzących karet. Tymczasem, „nierozwinięte graczki” wolą być podszczypywane w tyłek i głaskane po główkach – byleby otrzymać puchar od pana z szelmowskim uśmieszkiem. Nie zrozumcie mnie źle, ja uwielbiam kobiece kobiety… Mimo wszystko, wolałbym abyście założyły męskie, e-sportowe spodnie i dały kilku facetom po mordach. Ja zgłaszam się na chętnego!

Tak kończy się moja kolejna przygoda. Muszę przyznać, że e-sport to prawdziwa kopalnia tematów. Jest z czego się pośmiać, poszydzić i ukłuć we wrażliwe miejsce. Dziwi mnie, że nikt tego nie próbował wcześniej – czyżby wszyscy siedzieli w okowach poprawności politycznej? W takiej sytuacji możecie potraktować powyższy miałki artykuł jako motywator z funkcją edukacyjną. Ja jestem kochankiem a nie wojownikiem.


Szeruj to jak zły: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on RedditEmail this to someonePrint this page

3 myśli na temat “Z perspektywy nooba: Banan, butelka i kobiety

  1. Nie rozumiem jaka czarna końcówka , albo to jest na serio albo jesteś nafaszerowanym zgryźliwcem który myśli że własnymi artykułami zrobi komuś na złość 😛 ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *