VOD.pl to chyba jakiś żart

Po pierwszej fali zachwytów, ostatecznie Netflix spotkał się w Polsce z dość chłodnym przyjęciem. Krytykowano głównie ofertę, choć mi najmniej spodobała się cena. Dlatego właśnie wyłączyłem subskrypcję pod sam koniec darmowego miesiąc. Trudno było jednak wypełnić tę pustkę i wróciłem do poszukiwania polskiej alternatywy. Sparzyłem się szybko, po jednym dniu.

Poszukiwanie serwisu VOD zacząłem pod koniec przeszłego roku. Zawsze oglądałem dużo filmów, szczególnie w domu, ale teraz doszedłem do momentu, gdy potrafię obejrzeć dwie produkcje każdego wieczoru. Chciałem więc cieszyć się kinematografią w sposób wygodny i w pełni legalny. Jest to szczególnie ważne, ponieważ naprawdę potrafię docenić pewne aspekty sztuki filmowej. Podobnie jak z grami, choć w ich przypadku szybciej to zrozumiałem. Przeczytałem masę rankingów, dokonałem własnoręcznej analizy oferty i prawie zdecydowałem się na VOD.pl. Sporo ciekawych produkcji, Walking Dead w serialach, subskrypcja VOD+ oraz ładna aplikacja mobilna. Dodatkowym argumentem była cała seria Gwiezdnych Wojen, która pojawiła się w okolicach Przebudzenia mocy. Prawie się zdecydowałem, nawet testowo chciałem wypożyczyć Nową nadzieję, ale ostatecznie zostałem pochłonięty przez zbliżające się święta. Potem nadszedł Netflix.

Ogólnie rzecz biorąc, byłem dość zadowolony z darmowego miesiąca z Netfliksem. Usługa cierpiała na choroby wieku dziecięcego, z szalejącymi tłumaczeniami na czele, ale mimo wszystko sprawowała się świetnie. Z resztą, pochłonąłem w tym czasie całą Jessicę Jones oraz kilka ważnych zaległości filmowych, wliczając w to zapomniany Krwawy diament. Brak napisów za bardzo mi nie przeszkadzał, odebrałem to jako dobrą zachętę do szlifowania angielskiego. Przeszkodą była jednak cena – 44 zł to jednak suma zaporowa i uważam tak, ponieważ swego czasu zrezygnowałem z usług telewizji satelitarnej, która była dla mnie bezsensowna. Zachęcony deklaracjami szefostwa serwisu, planowałem współdzielić konto ze znajomym, ale wtedy inny wytknął mi tzw. cebulę… i miał rację. Cóż poradzę, starzeję się i zaczynam szanować pewne zasady. Netflix odszedł więc w niepamięć, a ja wróciłem do przeszukiwania konkurencji – wygrał VOD.pl w wersji Plus.

Nie chcę uprzedzać kolejnych akapitów, ale wystarczyły mi raptem dwa niepełne wieczory, aby zrozumieć, jak bardzo absurdalna jest oferta VOD+. Uwierzcie mi, tak dziwacznej i odciętej od realiów rynkowych usługi nie widziałem już dawno. Zacznijmy jednak od początku. VOD+, który kosztuje 20 zł miesięcznie, to jak głosi informacja na stronie internetowej:  „Ponad 710 filmów i seriali bez reklam”. W tym miejscu odstępuję od krótkiej, niepisanej reguły tego bloga i załączam zrzut ekranowy, tak żeby każdy mógł zapoznać się ze stroną usługi.

vod-plus-qam
źródło: http://vod.pl/plus?utm_campaign=vodpl_menu, dostęp: 12.03.2016

Wydaje się to proste, ale jest pewien haczyk. Chodzi o to, że w pakiecie VOD+ nie są zawarte wszystkie filmy, niektóre z nich, np. Gwiezdne Wojny, są dostępne za dodatkową opłatą. Choć nie znalem szczegółów, wiedziałem o tym już dawno temu – nie było więc niespodzianki, oczywiście do czasu. Niezbyt mi się to podoba, ale kolejną część tekstu przedstawię w formie wyliczanki, która przedstawi największe, kolejno poznawane grzechy VOD+. Mam nadzieję, że tak będzie czytelnie.

  1. Płatność. Żyjemy w kraju, który chłonie wszystkie nowinki bankowe. Przelewy online, płatności zbliżeniowe i inne rzeczy, których często próżno szukać w bardziej cywilizowanych krajach. Zaleta późnego wdrażania takich usług łączy się też z pewną wadą – brakiem zaufania do normalnego płacenia kartą z podawaniem jej danych. Od płatności internetowych to my mamy nowoczesne prepaidy i przelewy, ale boimy się tradycyjnych metod – ja mam podobnie.  Tymczasem już na starcie VOD+ wymaga zostawienia informacji o karcie… Tak, polska usługa, w krainie PayU płynącej, ma płatność daleko za Netfliksem (PayPal). Dane zostawiłem, choć aplikacja mobilna się zawiesiła a jedynym potwierdzeniem transakcji był dostarczony mail. Wiem, że jest to wskazane na stronie oferty… i tak trudno zaakceptować.
  2. Jakość i wersje. VOD.pl nie oferuje różnych wersji językowych, tj. nie daje możliwości wyboru ścieżki dźwiękowej oraz napisów. Nawet jeśli jest to możliwe, to zrealizowane zostało za pomocą różnych pozycji w bibliotece (dla przykładu, jedna wersja filmu z napisami, druga z dubbingiem). Nie będę się czepiał, krytyka Netfliksa wskazuje, że w Polsce jest jednak za wcześnie na liberalne traktowanie wersji językowych filmów. Gorzej z jakością, bo na ustawieniu „wysoka” lub „bardzo wysoka” (obie są chyba w okolicach HD), piksele potrafią kłuć w oczy. W dźwięku też dziwnie szumi, choć może to moje słuchawki lub uszy. Pomimo narzekania, nie będę VOD.pl skreślał tylko i wyłącznie ze względu na kwestie jakości – mimo wszystko, jak dla mnie jest dobrze.
  3. Aplikacja mobilna. Przygodę z VOD.pl zacząłem na tablecie. Ściągnąłem aplikację, dodałem kartę i uruchomiłem okres próbny. Wszystko byłoby świetnie – program wygląda nawet fajnie, gdyby nie fakt, że to co widać na urządzeniu mobilnym nie pokrywa się z ofertą na stronie internetowej. Najlepszym przykładem jest wspomniane Walking Dead – widać je w przeglądarce, ale nie ma w zakładkach seriale oraz VOD+ w aplikacji mobilnej – pokazuje się dopiero w wyszukiwarce. Podobnie jest z dużą liczbą innych tytułów. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale coś takiego potrafi wprowadzić w błąd – sam byłem święcie przekonany, że Żywe trupy po prostu wyszły z oferty (rotacja w VOD to coś normalnego). Biblioteka w aplikacji mobilnej jest też pozbawiona tzw. kolekcji, czyli zestawów tematycznych filmów, które są dostępne na stronie.
  4. Reklamy. Okazuje się, że posiadanie subskrypcji VOD+ wcale reklam nie wyłącza. Abonament daje dostęp do materiałów z pakietu Plus, które w swojej naturze są płatne i reklam pozbawione. Jeśli chcemy obejrzeć film darmowy, w moim przypadku były to Rekiny z plaży (widziałem tylko kilka minut, polecam – drapieżne ryby poruszają się w piasku), to dalej musimy oglądać spoty! Dokładając do tego błędy odtwarzacza, podobne z resztą do rozwiązania konkurencji (TVN / Player), dochodziło do sytuacji, gdy musiałem oglądać dwa bloki reklamowe z rzędu po zawieszeniu się aplikacji i ponownym starcie w połowie filmu. Rozumiem aspekty ekonomiczne, ale trudno uzasadnić jakąkolwiek opłatę w chwili, gdy dalej męczeni jesteśmy przerwami w czasie filmu – to działa w telewizji naziemnej, nie w VOD. Dodam tylko, że nie mogąc uwierzyć w taki stan rzeczy, ale biorąc pod uwagę, że jak informuje dostawca „W okresie bezpłatnym część materiałów może być niedostępna”, skontaktowałem się ze wsparciem technicznym. Potwierdzili, że reklamy w materiałach darmowych to norma.
  5. Dodatkowe opłaty. Napomknąłem o tym, że cała biblioteka nie jest dostępna w ramach oferty VOD+. Potrafię to zrozumieć, bo zasady dystrybucji są różne – widać to szczególnie dobrze w chilli.tv, gdzie nie wszystkie materiały dostępne są do wypożyczenia, część trzeba kupić, tak jak normalne wydania na płytach. Nie wiem jednak dlaczego, ale byłem święcie przekonany, że posiadanie abonamentu jakoś łagodzi te nieprzyjemności, na przykład za pomocą dodatkowych rabatów. Nic z tych rzeczy! Jeśli coś jest płatne, to niezależnie od posiadanych subskrypcji, zawsze trzeba będzie zapłacić pełna cenę (przynajmniej w okresie próbnym). Jest to irytujące, szczególnie że po tym jak obejrzałem dostępną w VOD+ Drogę (ostatnio przerabiam filmy w klimacie postapo), zacząłem szukać innych ciekawych produkcji. Pech chciał, że zawsze były albo reklamy, albo dodatkowe opłaty. Wyjątkiem jest Walking Dead, które choć niewidoczne w kategorii VOD+ na tablecie, zacząłem oglądać bez problemów.

Wymieniłem już w sumie wszystkie rzeczy, które dla mnie były gwoździami do trumny z usługą Onetu. Nie chcę być odebrany jako negatywny narzekacz – przed testami naprawdę byłem przekonany, że VOD.pl w niczym nie ustępuje krytykowanemu Netfliksowi. Jakość oraz błędy techniczne potrafię wytłumaczyć, gorzej jednak z modelem biznesowym, który w VOD+ jest klasycznym pay 2 win (dla nieobeznanych, żeby „wygrać” płacisz, w zasadzie ciągle – koncepcja znana z gier MMO), pomimo stałego abonamentu. Chciałbym, żeby polskie usługi VOD były na najwyższym poziomie i wiem, że jest to wręcz niewykonalne, biorąc pod uwagę warunki panujące w naszym kraju – brak nawyku płacenia za treści wirtualne i aprobatę dla piractwa. Czekam na zmiany i wracam do Netfliksa, w wersji bez HD, bo jednak szkoda dwóch euro (abonament w tej opcji to w sumie 35 zł). Różnicę odłożę na nową, mam nadzieję lepszą, polską alternatywę.


Szeruj to jak zły: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on RedditEmail this to someonePrint this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *