Upadek EA, czyli wywiad z Tomkiem Tincem

Słowem wstępu – tytuł wymyśliłem o tyle kuriozalny, że ów upadek to jedynie przenośnia. Electronic Arts to olbrzymia korporacja, która różnie jest oceniana przez graczy. Jednak nawet w takim, na pozór skostniałym tworze, zachodzą pewne zmiany. Metaforyczne upodlenie giganta to niezwykle miła niespodzianka, którą niedawno zgotował mi los.

Zanim jednak ujawnię moją tajemnicę, przedstawię subiektywną ocenę amerykańskiej korporacji. Nie można EA odmówić olbrzymich zasług na polu elektronicznej rozrywki. To właśnie ta firma zaczęła jako pierwsza inwestować w ten, ryzykowny na początku, przemysł. Do dziś, milionowe rzesze fanów futbolu (w wersji jankeskiej) biją pokłony w dniu premiery nowego Madden’a.

Wróćmy do europejskiej teraźniejszości, pozbawionej manii Super Bowl’a. Lata sprawiły, że pionierzy zwani Elektronikami zamienili się w grową odmianę Microsoftu. Można powiedzieć, że mamy do czynienia z olbrzymim molochem, na którym tysiące graczy z uwielbieniem wieszają psy. Często nie bez powodu. EA zmieniło się w maszynę do robienia olbrzymich pieniędzy, napędzaną paliwem sequel’owym z małymi domieszkami kreatywności. Dzięki temu widzimy korporację, która wydaje jeno Simsy, Fify i dodatkowo chce przejąć biednych, ale i zdecydowanie mniej przewidywalnych Francuzów z UbiSoft’u.

Wracając do tytułowego upadku. Nie tak dawno dostałem ciekawy list. Pierwszy rzut oka podpowiedział mi, że to po porostu spam. Jednak już chwila wystarczyła żeby zorientować, o co chodzi. Ze względu na moją poza artykułową działalność nawiązał ze mną kontakt pracownik EA. Należy dodać, że nie byle kto, bo sam Community Menager. Świat się zmienia, najpierw podział Elektroników, zapowiedzi nowych projektów, a teraz to!

Jak się okazało ów gruba ryba to Tomek Tinc. Odrobinę egzotyczne nazwisko zasugerowało mi kolejną reklamę taniej viagry, nawiasem mówiąc. Krótka rozmowa poprzez komunikator internetowy pozwoliła wywnioskować, że Community Menager to młody, ale i konkretny pasjonat. W żadnym wypadku figurant, eksperyment PR’u mający wybielić wizerunek firmy. Takiemu maniakowi jak ja, aż miło się zrobiło na myśl o prawdziwym kontakcie społeczności graczy z myślącym finansowo olbrzymem. Upadek i upodlenie – król założył przebranie i wszedł pośród chłopów wysłuchać ich żali. A może przesympatyczny (bez krzty ironii piszę ten epitet) Tomek to przebiegły wilk w owczej skórze? Oceńcie sami, specjalnie dla Was pierwszy wywiad z nową personą w polskiej branży growej.

___ 

Witam, może na początku powiedź nam, kim jesteś i dlaczego niektórzy znają Ciebie ze sceny fantasy w Polsce?

Witam! Na początku chciałbym powiedzieć, że jest mi naprawdę bardzo miło ze względu na fakt, iż mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie. Chciałbym bardzo podziękować za zainteresowanie moją osobą! Odnośnie natomiast mojego ‚przedstawienia się’ – nazywam się Tomasz Tinc, w firmie Electronic Arts Polska pełnię funkcję Community Managera, a więc osoby odpowiedzialnej za kontakt ze społecznościami fanów naszych gier.

Fakt, iż przez bardzo długi okres czasu pełniłem funkcję redaktora naczelnego pierwszej polskiej witryny dedykowanej miłośnikom serii ‚Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie’ jest dla mnie niezwykle ważny. Cieszy mnie więc to, że postanowiłeś go w rozmowie ze mną zauważyć. Owszem, bardzo dużo czasu spędziłem ze społecznością fanów tego cyklu, w związku z czym niektórzy rzeczywiście mogą mnie z niej pamiętać. Serwis BFME.pl, bo to o nim właśnie mowa, umożliwił mi poznanie wielu wspaniałych ludzi, a także zdobycie doświadczenia, które niezwykle przydatne jest w mojej obecnej pracy. Bardzo cieszy mnie również – co oczywiste – fakt, iż obecnie przygotowywana jest nowa wersja serwisu, któremu tak wiele zawdzięczam.

Rozumiem, że pewnego dnia zauważyłeś ogłoszenie EA i „od zera do bohatera” stałeś się CM w polskim oddziale?

Tutaj muszę stanowczo zaprotestować. Nie mogę zgodzić się z opinią, iż pełnienie funkcji webmastera serwisu ‚fanowskiego’, czy też bycie członkiem jego redakcji, jest czymś bez znaczenia. Sformułowanie ‚od zera’, jakie użyte zostało przez Ciebie w pytaniu jest więc w moim znaniem błędne. Podobnie sprawy mają się z nazywaniem mnie ‚bohaterem’. Najważniejsze jest dla mnie to, by społeczności fanów naszych gier były zadowolone ze współpracy ze mną, by okazała się ona dla nich korzystna. Innymi słowy, zamierzam rzetelnie wywiązywać się z moich (nawiasem mówiąc niezwykle przyjemnych) obowiązków. Nie nazywałbym tego jednak ‚bohaterstwem’.

Odnośnie jednak tego, w jaki sposób zdobyłem pracę w polskim oddziale Electronic Arts. Owszem – na łamach jednego z wortali dedykowanych entuzjastom gier komputerowych znalazłem ogłoszenie EA związane z poszukiwaniem kandydatów na stanowisko Community Managera. Odpowiedziałem na to ogłoszenie.

Możesz zdradzić, jakie kwalifikacje musi spełniać człowiek na tej posadzie?

Myślę, że najważniejsze jest, by osoba sprawująca ta funkcję była osobą otwartą na współpracę, umiejąca nawiązywać nowe znajomości. Wiedza teoretyczna oczywiście jest również mile widziana 🙂

Ok, teraz do rzeczy, czyli spraw ważnych – jak myślisz, jesteś ważną osobą w tak dużej firmie?

W Electronic Arts Polska pełnię funkcję Community Managera. Moim wielkim marzeniem było pracowanie właśnie na takim stanowisku, w związku z czym bardzo cieszy mnie fakt, że mogę tę funkcję sprawować. Chciałbym również nadmienić, że w naszej firmie liczy się każdy głos. Cieszy mnie bardzo również to, że wielokrotnie mam okazję przemawiać w imieniu społeczności fanów naszych gier. To oni są dla nas najważniejsi.

Czy bezpośredni i otwarty kontakt ze społecznościami może znacząco wpłynąć na politykę firmy?

Kontakt ze społecznościami fanów gier jest dla nas niezwykle ważny. Gry powstają dla graczy, dla fanów, w związku z czym wsłuchiwanie się w ich głos ma dla nas znaczenie priorytetowe.

Chyba zdajesz sobie sprawę, że w kraju takim jak Polska, EA jako wydawca nie ma dobrej opinii. Myślisz, że te działania doprowadzą do zmiany wizerunku i działania korporacji?

Nie mogę zgodzić się z tezą, iż Electronic Arts Polska ma w naszym kraju złą opinię. Dbamy o to, by przygotowywane przez nas lokalizacje spełniały oczekiwania graczy, dbamy również o integrację i rozwój naszych społecznośc. Z pewnością niejednokrotnie słyszałeś o imprezach, jakie dla graczy organizowała nasza firma. Niemniej na pewno należy dążyć do tego, by nasz kontakt z graczami, by nasze relacje z nimi były jeszcze lepsze.

Dzięki za Twoją wylewność i szczerość, życzę powodzenia w pracy!

Jest mi bardzo miło, że mogłem udzielić odpowiedzi na Twoje pytania!

Serdecznie pozdrawiam,
Tomek


Szeruj to jak zły: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on RedditEmail this to someonePrint this page

Jedna myśl na temat “Upadek EA, czyli wywiad z Tomkiem Tincem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *