Onlive – gry na życzenie

Szerokopasmowy Internet oraz nowe technologie przesyłania danych powoli wypierają tradycyjne metody sprzedaży gier. Cyfrowa dystrybucja wciąż zwiększa swój udział w rynku, pozwalając leniwym użytkownikom na szybki zakup ich ulubionych tytułów. Już za kilka miesięcy światem może wstrząsnąć premiera OnLive, które ma na nowo zdefiniować sposób dostępu do gier.

Granie wiążę się z całkiem dużymi wydatkami. Nowy, odpowiednio mocny komputer kosztuje co najmniej 2500 zł i najprawdopodobniej po dwóch latach okaże się przestarzały. W przypadku konsol musimy liczyć się z wydatkiem rzędu 900-1500 zł, oraz faktem, że gry konsolowe są zazwyczaj dwukrotnie droższe od tych na komputery. Podsumowując, niezależnie od wybranej platformy, zapalony fan wirtualnych przygód musi mieć naprawdę gruby portfel.

Rozwiązaniem może być właśnie OnLive, które oferuje zupełnie nowe podejście do kwestii sprzętu. Cały pomysł opiera się na koncepcji gier na życzenie, bliźniaczo podobnej do wideo na życzenie (VOD) znanego wszystkim abonamentom nowoczesnych telewizji cyfrowych. Wystarczy zwyczajny komputer z odpowiednim oprogramowaniem lub specjalna MikroKonsola OnLive podłączana do telewizora i już możemy cieszyć się pięknie prezentującymi się produkcjami z najwyższej półki.

Jak to działa? Usługa korzysta ze specjalnie opracowanej technologii streamingu. Mówiąc prościej – wszystkie operacje obliczeniowe wykonywane są przez serwery OnLive a do graczy, poprzez Internet, trafia już wyrenderowany obraz. Dzięki temu rozwiązaniu nawet stary biurowy pecet będzie w stanie wyświetlić efektowną grafikę nowych gier. Warunek jest jeden: szybkie łącze internetowe. Minimum to 1,5 Mb/s, ale żeby zobaczyć obraz w rozdzielczości HD (720p) należy wyposażyć się w Internet o szybkości ok. 5 Mb/s.

Oprócz zapłacenia rachunków od operatora internetowego konieczne będzie wykupienie abonamentu OnLive. Później możemy już spokojnie przeglądać bibliotekę najnowszych hitów, już w tej chwili swój udział w projekcie zapowiedzieli najwięksi światowi wydawcy. Daną grę możemy wypożyczyć lub kupić – cały proces przebiega automatycznie, system sam pobiera opłatę z naszej karty kredytowej. Miesięczna subskrypcja OnLive prawdopodobnie ma kosztować ok. 15 dolarów a wypożyczenie dwóch gier podwoi tę sumę.

Łatwo policzyć, że OnLive nie jest zbyt tanie. Niestety, komfort, szybki dostęp i prostota kosztują. Mimo wszystko, prezentacja tego pomysłu poruszyła całą Sieć. Bardzo szybko pojawili się również konkurenci, m.in. OTOY, korzystający z kablówki Playcast Media System (na razie tylko w Izraelu) oraz niezwykle ciekawy Gaikai, który ma działać w przeglądarkach internetowych.

Jedno jest pewne: tradycyjne pudełka z grami jeszcze długo będą stać na sklepowych wystawach. Jednak OnLive to ciekawa alternatywa, która może spodobać się wielu graczom. Pomimo wielu sceptycznych opinii, pierwsze testy wypadły obiecująco. Domniemana rewolucja w świecie cyfrowej dystrybucji wybuchnie już w przyszłym roku!

Artykuł ukazał się w magazynie Semestr, nr 9-10/2009 (145-146).


Szeruj to jak zły: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on RedditEmail this to someonePrint this page

Jedna myśl na temat “Onlive – gry na życzenie

  1. 1. Śmierć moddingu. Nie, dziękuję.
    2. Wymagany szybki i cały czas nieużywany internet. Nie, dziękuję.
    3. Zastanawiam się jak będzie z tym obrazem HD? Bo chyba nie będzie nieskompresowany prawda? A nawet kompresja na poziomie np. 95%, to już dla mnie o te 5% za dużo. Nie, dziękuję, wolę żyletę renderowaną przez mój sprzęcik.
    4. Uzależnianie wszystkiego od jednej firmy? Już i tak słyszałem narzekania developerów, że Steam powinien być zarządzany przez oddzielną firmę, a tutaj twórcy OnLive mogą praktycznie wszystko. Phi!
    5. Abonament? No nieee, a myślałem że na internecie się skończy. Eh!
    6. Będę mógł włączyć Frapsa i coś nagrać albo Xfrajera? Czemu mam wrażenie, że nie? Rawr!
    7. Sterowniki Nvidi i ATI Catalyst mogą pójść się kochać.
    8. Co z moimi kochanymi cfg’ami? Może lubię sobie ustawić gęstość trawy na 35% zamiast 25%?
    9. Nie przycinający się GTA IV? Cały urok ucieka!
    10. Mój dysk moim domem.

    Tyle do powiedzenia miałem ja, Dabu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *