Live@Edu atakuje Bungie

Traf chciał, że moja uczelnia została objęta programem Live@Edu. Microsoft dba o polskich żaków – oprócz oprogramowania dostępnego w ramach IT Academy, oferuje również zestaw narzędzi platformy Live. W związku z tym wiekopomnym wydarzeniem zorganizowana została oficjalna prezentacja nowych rozwiązań. Wszystko byłoby świetnie, gdyby jeden z prowadzących nie próbował wspominać o grach.

Nie ukrywam, że wiązałem spore nadzieje z pojawieniem się Microsoftu na głównej auli mojej szkoły. Ostatnio gigant z Redmont nabrał rozpędu, i żeby nie było, ruszył w dobrym kierunku. Nowy Windows 7 prezentuje się nieźle, pierwsze filmy z Windows Mobile 6.5 zadziwiają, a Małomiękki ma w rękawie jeszcze kilka dodatkowych asów, m.in. Surface oraz Zune HD. Sama platforma Live również wydaje się ciekawa i w przyszłości może okazać się bardzo przydatna. Liczyłem, że prawie dwugodzinny pokaz będzie dotyczył właśnie tych, moim zdaniem najciekawszych, tematów. Niestety, rozczarowałem się.

Szumnie zapowiadana prezentacja Live@Edu została podzielona na dwie części. Pierwsza z nich dotyczyła ewolucji Worda. Przez 40 minut zmuszony byłem słuchać o genialnej wstążce i jej zbawiennym wpływie na psychikę przeciętnego zjadacza bajtów. Okazuje się, że aby stworzyć nowy interfejs Office’a inżynierowie Microsoftu wykonali kilka tysięcy projektów i kilkaset prototypów! Nie wiem ile w tych przechwałkach prawdy, ale ujawniono kilka ciekawych faktów. Wiedzieliście, że Bill Gates prowadził statystykę akcji (komend) używanych podczas pracy z edytorem? To już wiecie. Żeby było śmieszniej, pięć z ponad 300 poleceń oznaczono jako „unknown” – twórcy sami nie wiedzą co robi ich oprogramowanie. Całe szczęście, że powstał wspaniały ribbon, który nie dość, że zmniejszył chaos to dodatkowo pozwolił zwiększyć wygodę i szybkość pracy z Wordem. Gdybym nigdy nie korzystał z Worda 2007 to pewnie dałbym się na to nabrać.

Druga część pokazu skupiała się na tytułowym Live. W ramach wstępu, prowadzący przedstawił się (jest oczywiście technologicznym freakiem, jak wszyscy pracownicy MS) i nawiązał do Microsoft Research. Jakże wspaniały to jest departament! Tam właśnie najbardziej niezwykłe idee rozwijane są przez dzielnych wynalazców, tak aby żyło nam się lepiej. Jakoś bym zniósł te peany w kierunku zwykłego działu R&D, gdyby w którymś momencie nie padło kontrowersyjne pytanie: „Microsoft Research miał udział w pracach nad znaną grą, wiecie jaką?”. Odpowiedź pojawiła się błyskawicznie – Flight Simulator. Niestety nie, ale prezenter drążył temat dalej. Jego entuzjazm wskazywał na to, że naukowcy wykonali co najmniej jedną trzecią pracy faktycznego developera. Ku mojemu zaskoczeniu, chodziło o serię Halo!

Pierwsza reakcja: „Gówno prawda!”. Kiedyś pobieżnie poznałem proces produkcji trzeciej części Halo, ale nie pamiętałem żeby Microsoft Research maczał w nim palce. Szybko postanowiłem przeprowadzić internetowe śledztwo. Okazało się, że oddział badawczo-naukowy dorzucił swoje trzy grosze do trylogii. Jego głównym dziełem jest dobrze znany TrueSkill, czyli system, którego zadaniem jest dynamiczne dobieranie graczy multiplayer według ich umiejętności. Rozwiązanie zostało zaprojektowanie specjalnie dla Xbox Live i obecnie korzysta z niego sporo różnych tytułów. Prawda, że bez tego nie powstałaby żadna gra z Master Chiefem? Ale to nie wszystko. Microsoft Research pomógł Bungie w stworzeniu wody znanej z Halo 2! Jakby tego było mało, dzięki nim w części trzeciej pojawiły się realistyczne chlapnięcia. Tego nie dokonałby nawet Carmack.

Muszę się poprawić, to była tzw. półprawda i z przykrością stwierdzam, że prawdopodobnie całe Live@Edu obfitowało w tego typu marketingowo podrasowane bzdety. Sympatyczny prowadzący mógłby przy okazji powiedzieć, że nVidia stworzyła Crysisa a Sony napisało całego KillZone’a. W sumie i tak łaskawie potraktował projektantów z Bungie, w końcu to Microsoft dostarcza narzędzia oraz sam sprzęt, czyli de facto wykonuje 99% pracy nad każdą z xboxowych gier! Pal licho programistów, artystów, grafików, projektantów i całą resztę osób zamieszanych w developing… Czepiam się okrutnie, ale nie lubię, jak na potrzeby tzw. „rozluźniających ciekawostek” fałszuje się rzeczywistość.

Szkoda, że Live@Edu przybrało formę wydłużonej kryptoreklamy. Tak naprawdę usługi udostępnione studentom bronią się same – jest zasobna skrzynka oparta na Exchange’u, wirtualny dysk 25gb oraz bardzo ciekawy Live Mesh. Nie wiem dlaczego Microsoft musiał dołączyć do tego dwóch gadatliwych i zafascynowanych swoją firmą jegomości. Chyba zdecydowanie za dużo oczekiwałem po prezentacji, której główną atrakcją były darmowe myszki i kamery – moja wina.


Szeruj to jak zły: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on RedditEmail this to someonePrint this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *