Games for Windows, edycja druga

Natrętnie reklamowany przez Microsoft program Games for Windows okazał się totalną klapą. Narzekali nie tylko gracze, również deweloperzy uznali inicjatywę firmy z Redmond za chybioną, głównie ze względu na skomplikowany proces certyfikacji. Mi osobiście GfW kojarzyło się z upierdliwym i zupełnie niepotrzebnym przedłużaniem instalacji danej gry… Aż do czasu uruchomienia nowego Batmana.

Ciężko znaleźć gracza, który byłby zadowolony z pecetowego odpowiednika XBL. Od samego początku pomysł Microsoftu miał pod górkę w światku użytkowników Windowsa. Większość obserwatorów ocenia, że za porażkę programu odpowiada oddział zajmujący się Xboksem, który nie potrafił zaadaptować platformy w warunkach innych niż konsolowe. Żartownisia, który wpadł na pomysł abonamentu, powinno się powiesić na suchej gałęzi. Przysłowiowym gwoździem do trumny były liczne usterki: brak możliwości gry przez sieć w Gears of War, czy problemy z uruchomieniem Kane & Lynch i kilku innych tytułów.

Świat toczył się dalej, a logo Games for Windows na stałe zagościło na okładkach większości pecetowych gier. Szumnie zapowiadana platforma skończyła jako banalna grafika widoczna na pudełku. Owszem, podczas instalacji dalej mogliśmy zauważyć, że po drodze pojawiał się napis „GfW redistributable”, ale nie miało to żadnego przełożenia na samą zawartość gry. Dobre i to, przynajmniej mogliśmy dalej grać po staremu – bez żadnych udziwnień oraz innych idiotyzmów rodem z konsol.

Niedawno w moje lepkie łapska wpadł nowy Batman. Arkham Asylum to gra wyborna i każdy powinien to wiedzieć – nawet, jeśli nie przepada za podejrzanym o homoseksualizm kolesiem przebranym za nietoperza. Wracając jednak do tematu, produkcja Rocksteady odkryła przede mną zupełnie nową odsłonę Games for Windows i muszę przyznać, że jestem zauroczony. Pecetowy Live wygląda zupełnie jak ten konsolowy… Żeby nie było: tym razem przeniesiono to co najlepsze i zrobiono to naprawdę dobrze.

Już na samym początku uruchamia się dodatkowa aplikacja, która działa jak dashboard znany z konsoli. W każdej chwili wystarczy nacisnąć HOME by sprawdzić osiągniecia lub zobaczyć co porabiają nasi znajomi. Wszystko wygląda pięknie i działa zaskakująco płynnie – w tle widzimy obraz z zatrzymanej gry. Szczęśliwcy, którzy skojarzyli swój XBL Gamertag z kontem Live będą mogli nabijać punkty grając zarówno na pececie jak i Xboksie! W końcu GfW stanowi prawdziwą platformę, w dodatku zintegrowaną w ramach wszystkich usług Microsoftu.

Aby zbytnio nie przechwalić, w moim przypadku połączenie Gamertaga z Live ID trwało ponad godzinę i skończyło się na dwóch zmianach identyfikatorów oraz kasacją jednego z kont. Prawdziwa kombinacja alpejska. Przy okazji okazało się, że usunięcie profilu w GfW zaowocowało stratą wypracowanych postępów w grze. Wraz z nową dystrybucją Games for Windows otrzymujemy również dostęp do namiastki samodzielnego Marketplace, ale nie jestem przekonany do interfejsu i działania owego programu. Jak na razie nie znajdziemy tam nic ciekawego.

Nowy pecetowy Live to również multiplayer, który mogłem potestować w Red Faction: Guerrilla. O dziwo, wyszukiwanie oraz dołączanie do sesji przebiega bez większych komplikacji. Całość wygląda może odrobinę ubogo, ale ważne, że działa. Możemy prowadzić rozmowy głosowe, przeglądać profile graczy oraz wystawiać im laurki – zupełnie jak na Xboksie. W ramach nagłego, niespodziewanego i skromnego zakończenia: Games for Windows po prostu daje rade!


Szeruj to jak zły: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on RedditEmail this to someonePrint this page

2 myśli na temat “Games for Windows, edycja druga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *