Dusz wędrówka

Kiedyś gry miały swój niepowtarzalny charakter. Obecne produkcje kierowane są do masowego odbiorcy, muszą pasować każdemu. Dawniej było inaczej – projektowało się tytuły, które wymarzyli sobie sami twórcy a nie zastępy marketingowców. W moim osobistym rankingu, największymi marzycielami byli Francuzi…

Firmy takie jak Cryo, Infogrames czy UbiSoft zawsze potrafiły zaskoczyć swoimi pomysłami i konceptami. Amerykanie robią gry sztampowe, pełne patosu i pięknej grafiki. Japończycy produkują tytuły szalone, zaspakajające ich wykręcony gust i głód tandety oraz kiczu. Niemcy są do bólu schematyczni – bez tradycyjnego fantasy lub dużych piersi, ich twory nie mają prawa bytu. Choć dziś ten podział się zaciera, to jeszcze dziesięć lat temu, można było tak szufladkować. Branża raczkowała i gry siłą rzeczy pełne były „tradycyjnych” naleciałości kulturowych.

Francuzi tworzyli gry niezwykłe, wyraźnie wyróżniające się na tle innych. Kwintesencją ich specyficznego stylu jest Omikron: The Nomad Soul – pierwsza gra Quantic Dream. Podczas ostatniej segregacji dvd-box’ów trafiłem na pudełko z tym arcydziełem. Brak mi innego epitetu dla tytułu, który mimo wieku, potrafił zmieść GTA IV oraz inne, obecnie zakupione przeze mnie pozycje. Deweloperzy z Paryża już w 1999 roku wykreowali trójwymiarowy, żyjący świat. Wtedy nikt jeszcze nie marzył o olśniewającym Nowym Yorku zaprezentowanym przez Rockstar.

Świetna grafika (zabijająca ówczesne komputery) nie była jednak głównym atutem The Nomad Soul. Na pierwszy plan przebijał się talent autorów – ta gra dalej zachwyca swoim niepowtarzalnym wzornictwem. Nie znam się na tym, ale same projekty ubrań mogłyby śmiało zwojować dzisiejsze wybiegi! A uniwersum Phaenon to nie tylko kostiumy – zobaczyć możemy całe futurystyczne miasto, wraz z całą jego niesamowitą specyfiką. Wyjątkową oprawę graficzną wspomaga muzyka. Jednak z najlepszych, jakie skomponowano specjalnie dla gry. W tym momencie wystarczy podać dwa nazwiska: Dawid Bowie i Reeves Gabrels. Ten duet stworzył trzy godziny dźwiękowej perfekcji.

Na koniec prawdziwa wisienka – fabuła i gameplay. Znowu ratujemy świat… ale całkiem inaczej. Niech wystarczy adnotacja, że nikt nie ukrywa informacji jakoby Omikron był „tylko grą” a my graczem siedzącym wygodnie przed monitorem. Brzmi idiotycznie, ale w praniu wszystko ze sobą współgra. Nomad Soul to w istocie przygodówka. Dodatkowo okraszona elementami strzelanki oraz bijatyki. Na poklask zasługuje ogromna logika i „naturalność” zagadek. W tej grze nie można utknąć, bo wszystko co robimy dyktowane jest intuicją raz zdrowym rozsądkiem. Żeby było ciekawiej – zginąć się nie da. Jeśli twoja cyfrowa powłoka wyzionie ducha, to gracz przenosi się w ciało pierwszej osoby, która dotknie zwłok. Animujesz policjanta a po nieudanej walce z demonem musisz odnaleźć się w postaci poszukiwanej kryminalistki. Konieczna wycieczka na posterunek staje się w tym momencie nie lada wyczynem…

Omikron: The Nomad Soul to gra wielka. Reinkarnacja sprawia, że można w nią grać kilka razy – każda kolejna rozgrywka może być całkiem inna. Sama historia urzeka i zmusza do myślenia i kojarzenia. Sugestywna grafika oraz genialna muzyka dopełniają tylko obrazu hitu ponadczasowego. Zdecydowanie polecam, chociażby dla sceny erotycznej i barów ze nagimi tancerkami!


Szeruj to jak zły: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on RedditEmail this to someonePrint this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *