Dawno temu w grach

Kilka dni temu nabyłem, bardzo nietypową, książkę autorstwa Bartłomieja Kluski. Dawno temu w grach to dzieło kultowe, chociażby z tego powodu, że w ogóle pojawiło się na rynku. Nie myślcie jednak, że treść nie ma znaczenia – całość trzyma poziom i powinna zainteresować każdego prawdziwego gracza. Albo inaczej, każdy prawdziwy gracza powinien się zainteresować tym tytułem.Zacznę od grafiki, czyli oprawy wizualno-estetycznej. Okładka zaprojektowana jest minimalistycznie – zbudowany z białych pikseli kosmita (a właściwie najeźdźca) przelatuje na czarnym tle. Całość ma fakturę, która sprzyja delikatnemu rysowaniu, drobnym otarciom. Zauważyłem to tylko ze względu na moje fanaberie, z zewnątrz książeczka prezentuje się wyśmienicie. A właśnie – zaskakuje grubość, a właściwe jej brak. Nie można nazwać tego wadą, ale objętość tej pozycji prowadzi do strasznego rozczarowania, o czym napiszę później. Kartki są grube i starannie zadrukowane, w niczym nie przypominają toaleciaka z którego klei się większość tanich powieści.

Grywalność stoi na niesamowicie wysokim poziomie – kiedyś napisałbym – tytuł jest bardzo miodny. Dawno temu w grach przenosi nas w świat pierwszych komputerów oraz prób zaprzęgnięcia ich do rozrywkowej pracy. Jest też o automatach, konsolach i wybitnych personach. Czasy które pamiętam pojawiły się dopiero w połowie lektury, ale z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że łezka kręciła się w moim oku już od pierwszej stronicy. Bartłomiej Kluska ze zręcznością najlepszego historyka przybliża epokę pionierów gier. Potrafi ciekawie i obiektywnie przedstawić fakty, a przy tym wtrącić swój osobisty komentarz – nie mam wątpliwości, kto jest jego ulubionym projektantem. To mi się podoba!

W Sieci wyczytałem, że całość jest „kompilacją” różnych artykułów autora. Nie czuć tego – przynamniej przez pierwszą część książki. Późniejszy rozdział bonusowy jest bardziej poszatkowany i oczytani fani CDA z pewnością rozpoznają kilka świetnych tekstów. Wcale nie przeszkadzała mi powtórka z rozrywki – gorsze było to, że napisy końcowe nadeszły zdecydowanie zbyt szybko. Dawno temu w grach jest jak wspaniały cRPG, którego można ukończyć w jeden dzień. Poczucie niedosytu jest przytłaczające, to o tym rozczarowaniu napisałem wcześniej.

I tyle, jeśli chodzi o moją recenzję – gorąco polecam. Na pewnym blogu (nazwa nie ma znaczenia) natknąłem się na polemikę (w stylu: „a bo ja bym napisał tak”) zawartą w krytyce tej książki. Myślę, że coś takiego nie ma większego sensu. Dawno temu w grach stanowi integralną i świetnie napisaną całość, z której ja będę czerpać inspirację. Gratuluję cierpliwości i zapału – domyślam się, że autor musiał być nie tylko pisarzem, ale i wydawcą. Dość powiedzieć, że nakład jest już na wyczerpaniu a ja swój egzemplarz kupiłem od samego Bartłomieja Kluski (o czym zorientowałem się później).

Na koniec chcę powiedzieć: jeszcze, jeszcze, jeszcze! Chociażby 20 stron w ramach małego DLC. Takie inicjatywy należy rozsławiać i pielęgnować. Mimo że książka opowiada o historii, sama w sobie stała się kamieniem milowym dla polskiego świata elektronicznej rozrywki. Od dziś Dawno temu w grach będzie stało nieopodal moich ulubionych, klasycznych gier – to niebywały komplement.


Szeruj to jak zły: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on RedditEmail this to someonePrint this page

Jedna myśl na temat “Dawno temu w grach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *