Czas ponownie zacząć #3

Kolejny rok za mną, więc w styczniu ponownie nadszedł czas na subiektywne podsumowanie poprzednich i listę życzeń na kolejne 360 dni. Marudnej tradycji stało się zadość, tym razem będzie o świętach, pracy i perspektywach w graniu. Czyli tak jak zawsze – nudno, brudno i przewidywalnie. Aha, jakby ktoś nie zauważył… znowu zaliczyłem duże, noworoczne spóźnienie.

Rok temu napisałem o grach, które są wielką nadzieją 2009. Pod moją choinką znalazłem Brutal Legend, najnowsze dzieło Tima Schafera – tytuł na który liczyłem najmocniej. Muszę przyznać bez bicia, chociaż wyprawa w krainę heavy metalu zaskoczyła, to mimo wszystko nie zawiodła. Pal licho nieudaczników, którzy nie potrafią grać w Action RTS-y. Brutal Legend zabija świetnym klimatem. Nie mam zamiaru recenzować tej gry, bo zazwyczaj omijam w tekstach swoje ulubione produkcje, ale mogę z czystym sumieniem polecić nowe dziecko Double Fine. Oprócz tego, w końcu udało mi się zdobyć wszystkie przygody Lary Croft – mówcie co chcecie, ale zestaw wszystkich części to niebywała okazja! Trzy ostatnie odcinki dają radę, a w zestawie jest również Angel of Darness – niebywale nieudana piątka, której zawsze brakowało w mojej kolekcji. Pewnie kiedyś ją zainstaluję, jeśli będę miał odpowiedni, masochistyczny nastrój.

Jeśli chodzi o studia, ostatnio wpadłem na ciekawy pomysł. Kierunki których się zaciekle uczę świetnie pasują do pojęcia zwanego ludologią. Dobra, może to trochę naciągane, ale swoiste „groznawstwo” to młoda i powabna dziedzina akademicka, która bardzo mnie kręci. Pomijając gdybanie – Chranie wciąż się rozwija i zdobywa nowych fanów. W nowym roku szykuję więcej niespodzianek i coraz to ciekawszych odcinków: lada moment światło dzienne ujrzy zapowiedź Aliens vs Predator, a chwilę potem zaprezentuję najgorsze gry ubiegłego roku. To będzie prawdziwa gala, w przyszłości porównywana ze Złotymi Malinami. Powoli zabieram się do pisania ciekawego i kontrowersyjnego felietonu, który być może ukarze się na jednym z największych portali branżowych w Polsce. Szkoda tylko, że cierpię na mocny zespół utrzymującego się lenistwa…

Co przyniesie rok 2010? Jak zwykle pełno kontynuacji. Już od stycznia straszy mnie Mass Effect 2, a przecież zaraz na półkach sklepowych wyląduje BioShock 2, BF:BC 2 oraz AvP (3). Nie mam najmniejszego zamiaru kupować tych gier – przynajmniej nie teraz. Może przyjdzie mi to odszczekać, ale ostatnie trzy miesiące zmęczyły mnie ciągłym napływem nowości. Kolejne tytuły kupione dla przyjemności lub otrzymane ze względu na obowiązki budzą we mnie pewne obrzydzenie. Uprzedzając głupie myśli – nie, nie wypaliłem się. Po prostu chce zredukować bieg i powoli skończyć te wszystkie gry, które czekają na mnie od kilku tygodni, miesięcy lub lat. Na dowód tego zdradzę, że obok mojego czarnego chlebaka stanęła kolejna konsola, która wręcz śmierdzi starą szkołą. Mam w co grać, ale o tym opowiem w przyszłości.

Podsumowując – było świetnie, będzie lepiej. A niech mnie, czasem trzeba chcieć więcej i jestem dobrej myśli, że właśnie tak będzie (kiepski rym). Ważne, aby pasja nie umierała w człowieku, tylko razem z nim. Tego życzę sobie i tym wszystkim zapaleńcom, którzy kochają granie. Tymczasem żegnam się i wyczekuję Ciężkiego Deszczu!


Szeruj to jak zły: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on RedditEmail this to someonePrint this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *