Atlas Reactor – recenzja

DOTA + XCOM = świeże podejście do MOBY.

Odkąd gry typu MOBA podbiły świat gier i okazały się niezwykle dochodowe, każde studio zapragnęło posiadać własnego przedstawiciela gatunku. Dzisiaj prócz oczywistych liderów, takich jak LoL czy DotA, mamy do wyboru dziesiątki sieciowych mordobić tego typu. Większość wykorzystuje sprawdzone pomysły i nie ryzykuje z jakąkolwiek zmianą mechaniki, przez co oferuje jedynie innych bohaterów (którzy również bywają żywcem skopiowani z tytułów, na których się wzorują). W tym potoku istnych klonów pływają jednak produkcje, na które warto zwrócić uwagę chociaż na chwilę.

Takie trochę szachy

Atlas Reactor (AR) to jedna z tych produkcji, które pokazują jak wiele jeszcze pozostało do odkrycia w gatunku. Ekipa Trion Worlds postanowiła pokazać MOBA z kompletnie innej perspektywy. Wykorzystując mechanikę gier turowych i podstawę rozgrywki z sieciowych aren stworzyli nową hybrydę stawiającą na przemyślane, iście szachowe ruchy, podczas których musimy planować kilka tur do przodu. Wydawałoby się, że takie połączenie nie sprawdzi się przy rozgrywce wieloosobowej, w szczególności kiedy konkurentami są League of Legends lub Smite. Gdy jednak przyjrzymy się uważniej, oczywistym staje się fakt, że twórcy nie brali fanów wyżej wymienionych gier jako głównej grupy odbiorców – oni przecież już mają swoje ulubione tytuły.

Twórcy stworzyli nową hybrydę stawiającą na przemyślane ruchy

W nowym dziecku amerykańskiego dewelopera wcielamy się w najemników walczących w imieniu wielkich korporacji, które spierają się o wpływy w mieście Atlas. To tyle słowem wstępu, dla spragnionych szczegółów twórcy przygotowali kilkuodcinkową (na chwilę obecną wypuszczono pięć) historię, którą można odblokować wraz z postępem w grze. Po wielu staraniach zdołałem odnaleźć szczątkowe informacje o postaciach. Pozwala to nieco na lepsze wczucie się w konflikt (który i tak sprowadza się do team deathmatch), ale wciąż czuję niedosyt. Prawdopodobnie z powodu kilometrowych wywodów na temat postaci z LoL-a czy Overwatcha.

Trochę szybsze szachy

Przy pierwszym uruchomieniu gry jesteśmy powitani tutorialem, który w prosty sposób przedstawia nam panujące zasady (a przy okazji poznajemy umiejętności pierwszej postaci – Lockwooda). Mechanika jest stosunkowo prosta – mecz podzielony jest na kilkunastosekundowe tury, podczas których podejmujemy decyzje o działaniach sterowanej przez nas postaci. Możemy wybrać jeden ze skilli (zalicza się do nich również zwykły atak) oraz przemieścić się o wybraną ilość pól. Każda z umiejętności jest przypisana do jednej z trzech faz – prep, dash lub blast. Czwarta faza to move, która służy jedynie do poruszania się po mapie. Kolejność przebiegu faz jest zawsze taka sama. Wraz z przebiegiem walki gracz zdobywa punkty energii, które przy odpowiedniej ilości umożliwiają użycie zdolności specjalnej. Zazwyczaj towarzyszą temu duże obrażenia lub inne efekty mogące zmienić przebieg gry.

ss

Dopóki wszystkie zasady są tylko na papierze, nie ma większego problemu z ich zrozumieniem. Jednakże, kiedy dochodzi do walki z żywym przeciwnikiem, gra niemal od razu pokazuje jak wiele trzeba się nauczyć, by zostać chociażby przeciętnym najemnikiem. Każda postać posiada własne zdolności oraz dodatkowo trzy umiejętności pomocnicze (do wyboru jest ich około 10). Takie zróżnicowanie sprawia, że aby faktycznie dokonać czegoś efektywnego w najbliższej turze, musimy znać możliwości naszego przeciwników na tyle, by móc przewidzieć, czy przypadkiem nam nie ucieknie. Szczególnie, gdy użyjemy naszego super mocnego ataku, który miał go przecież z łatwością zabić. Dla graczy MOBA to nie jest żadna nowość, jednakże dla osób nowych w tym gatunku jest to mankament, który początkowo może odbierać radość z gry: „bo ten gnojek zwiał mi już trzeci raz i go muszę gonić, a wtedy mnie goni koleś, który zawsze wie co zrobię i mnie zabija”.

Szachy we wszystkich barwach tęczy

Od strony wizualnej gra prezentuje się nieźle. Projekty map opierają się o pewien stały schemat (tu postawię buffa, tu ścianę, tu tarczę, a tu zrobię krzaczka), ale patrząc na to, że niektóre produkcje posiadają tylko jedną grywalną mapę… Miło, że tutaj jest ich kilka. Graficznie AR wypada ponadprzeciętnie, aczkolwiek daleko mu do perfekcji. Widać, że twórcy obrali, swego rodzaju, kreskówkowy styl, który opóźni proces starzenia się i faktycznie nie mogę im odmówić ciekawej stylistyki. Modele postaci nie kłują w oczy i prezentują się nieźle, zaś cały motyw futurystycznego świata znakomicie się z nimi sumuje. Natomiast elementem, do którego chciałbym się przyczepić, są wszelkie efekty, które wzbudzają pewne poczucie oszczędzania w środkach.

Przez lwią część rozgrywki towarzyszy nam przyjemna dla ucha muzyka elektroniczna – jak nie jestem fanem tego typu brzmień, tak świetnie oddają klimat świata gry. Ma być szybko, wybuchowo, z kulą dyskotekową, masą pieniędzy fruwającymi wokół i bronią masowej zagłady. Jeżeli chodzi o efekty dźwiękowe, teksty postaci oceniłbym na przeciętne „meh”. Nie oddają one czegokolwiek. Brak szerszych opisów powoduje, że ciężko móc stwierdzić: „hej, ten tekst pasuje do niego!”, w szczególności gdy postać, która wydawała mi się cicho i mroczna, nagle mówi „360 no scope”. Trochę śmiesznie, trochę żałośnie.

Szachiści już dawno grają

Muszę przyznać, że podczas ogrywania tego tytułu kilkukrotnie doznałem syndromu „jeszcze jednego meczu”. Raz prawie zarwałem nockę, co ostatnimi czasy nie zdarza mi się często. Pomimo moich licznych pochwał, jak i kilku uwag, jestem świadom tego, że Atlas Reactor będzie musiał się bardzo postarać, by zdobyć uwagę graczy. Rynkiem MOBA rządzą giganci, którzy nadali mu pęd i długo nie wypadną z mainstreamu, a walka o ich fanów to ciężka i wymagająca praca. Twórcy AR spóźnili się ze swoim pomysłem o kilka lat, a zarazem dostarczyli produkt, który odświeżył cały gatunek. Zasługują na minimum uwagi od każdego gracza zainteresowanego arenami online, śmiem jednak wątpić w powodzenie tej niemalże samobójczej misji. Ostatecznie i tak wygra ta korporacja, która może kupić lepszych najemników.

 

Zalety:

  • Design postaci
  • Easy to learn…
  • …hard to master
  • Świeże podejście do gatunku

Wady:

  • System otwierania skrzynek
  • Brak możliwości ustawiania limitu zabójstw/rund
  • Dostęp tylko do kilku postaci w darmowej wersji

najgorzej_info1
Ograna platforma: PC; Developer: Trion Worlds; Wydawca: Trion Worlds; Data premiery: 04.10.2016

Źródło obrazka: https://www.youtube.com/watch?v=gcRjupQRH5A


Szeruj to jak zły: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on RedditEmail this to someonePrint this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *