Topy i Wtopy 2008

Koniec roku to, jak wiadomo, czas wielkich podsumowań. Jako świeżo upieczony wiking nie mogłem odmówić sobie przyjemności zestawienia największych hitów 2008. Jestem bardzo dosłowny pisząc „nie mogłem” – już czułem ostrze na mojej brodzie. Na osłodę tych cierpień, dodatkowo przedstawiam Wam krwawy ranking największych rozczarowań. Życzę smacznego!

Top 10

1. Left 4 Dead
Formuła gry jest prosta – czterech śmiałków musi uciec z miasta opanowanego przez żywe trupy. Mamy do czynienia z desperacką walką o życie, okraszoną fontannami krwi rozlewanymi w rytm kolejnych wystrzałów. Wielkim atutem L4D jest dopracowany do perfekcji tryb kooperacji. Moim zdaniem to jedno z największych zaskoczeń końcówki 2008 roku – świetna grafika, dobry kod sieciowy i niesamowita wręcz grywalność. Salwy śmiechu, podczas zabawy ze znajomymi, gwarantowane. Zdecydowany zwycięzca rankingu!

2. LittleBigPlanet
Niby prosta oraz nieskomplikowana, ale MałaWielkaPlaneta potrafi wciągnąć na długie godziny, a nawet i dni. LBP jest nowatorskim projektem stawiającym na społeczności, współpracę oraz własną zawartość, którą bez problemu można wprowadzić do świata gry. Całość dopełnia kolorowa grafika oraz doskonała fizyka i absurdalnie prosty sposób łączenia się z innymi graczami. Najlepsze pozycja na PS3 i jeden z liderów zestawienia ogólnego. Wszyscy zakochaliśmy się w SackBoyu.

3. Fallout 3
Wielki powrót legendy. Owszem, fani podnieśli lament, że nowy Fallout nie jest tym, czego oczekiwali przez te wszystkie lata. Trudno się z nimi nie zgodzić, takiej presji nie wytrzymałaby nawet perfekcyjnie zrealizowana kontynuacja. Pomijając więc to bezsensowne marudzenie – Fallout 3 jest olbrzymią, kompleksową i niesamowicie klimatyczną grą RPG stworzoną z myślą o hardcorowym graczu. Edycja kolekcjonerska, zawierająca Vault Boya, po prostu rządzi!

4. Mirror’s Edge
Najciekawszy tytuł ujawniony w tym roku przez Electronic Arts. Połączenie nowatorskiej koncepcji, bardzo prostego sterowania oraz urzekającej oprawy. Gra pracowników DICE to bardzo grywane dzieło sztuki – ambietowa muzyka i zapierające dech w piersiach widoki tworzą mieszankę wybuchową. Grający drugie skrzypce scenariusz również nie należy do najgorszych, a w dodatku opowiedziany jest za pomocą ciekawych, animowanych przerywników filmowych. Tytuł dla wszystkich znudzonych pospolitymi rozwiązaniami.

5. God of War: Chains of Olympus
Kratos powraca w wielkim stylu. Nowa produkcja opowiadająca historię bohatera Sparty wyciska ostatnie soki z kieszonkowej konsoli Sony. Piękna grafika to jednak nie wszystko – Chains of Olympus pochwalić się może doskonale zaprojektowanym i miodnym gameplayem, masą ciekawych power-upów oraz rewelacyjnie wyreżyserowanymi Quick Time Events. Najlepsza gra „przenośna”, nie tylko ze względu na skąpo odziane Greczynki.

6. Dead Space
Horror rodem z Electronic Arts jest jednym z czarnych koni wyścigu o tytuł najlepszej gry tego roku. Owszem, zaprezentowane metody straszenia nie wykraczają poza wyobraźnie sprytnego ośmiolatka, ale Dead Space potrafi zjeżyć włosy na plecach. Wartką akcję uprzyjemnia ładna oprawa graficzna, przerażające dźwięki oraz nowatorski interfejs, a właściwie jego brak. Obowiązkowy tytuł dla fanów krwawych masakr w kosmosie – do Aliena sporo mu brakuje, ale mimo wszystko potrafi wzbudzić napięcie.

7. Fable II
Zdecydowany ukłon w stronę niedzielnych graczy. Gołym okiem widać, że kontynuacja Fable stała się zdecydowanie prostsza od oryginału. Dalej jednak nie można jej odmówić niesamowitego bajkowego klimatu, świetnej grafiki oraz urzekającego nastroju. Fanów bijatyk ucieszy fakt, że nowy system walki sprawuje się świetnie. Jeśli da się nowej grze Petera Molyneux szansę, to można zauważyć, że pod powłoką casualowej mechaniki kryje się naprawdę rozbudowany i ciekawy Role-Play.

8. Red Alert 3
Co by się stało, gdyby komunistyczne władze Rosji miał dostęp do maszyny czasu? Tego możecie się dowiedzieć grając w kontynuację jednej z najbardziej znanych serii gier RTS. Red Alert 3 jest żywą skamieliną gatunku. Dobrze znane mechanizmy rozgrywki zostały „odziane” w absurdalnie przerysowaną stylistykę. Delfiny zatapiające łódź podwodną i niedźwiedzie bojowe ze spadochronami to tutaj norma. Nie przeszkadza to jednak podczas wielogodzinnych sesji multiplayer oraz co-op. Fani kobiecych wdzięków również się nie zawiodą – znów możemy podziwiać Tanię i jej koleżanki!

9. Metal Gear Solid 4: Guns of Patriots
“To już ostatnia misja Snake’a” – to ulubione powiedzonko Kojimy. Guru tysięcy graczy ponownie nie dotrzymał słowa i uraczył nas kolejną częścią MGS. Guns of Patriots to spektakularny pokaz możliwości graficznych PlayStation 3. Jednak dla fanów, ta gra zawsze będzie przede wszystkim sentymentalnym pożegnaniem z postacią podstarzałego już Solidnego Węża. Można narzekać, że połowa tej produkcji to mniej lub bardziej interaktywny film, ale mimo wszystko, grzechem jest w nią nie zagrać!

10. Spore
Największe rozczarowanie tego roku? Nieprawda! Po prostu, większość ludzi spodziewała się realistycznej symulacji żywego świata, która mogłaby zawstydzić jajogłowych naukowców z NASA i innych placówek badawczych. Trzeba jednak pamiętać, że Spore to tak naprawdę dość casualowa gra mająca bawić, a nie męczyć. W tej roli dzieło Willa Wrighta sprawuje się znakomicie. Maxis ponownie stworzył zabawną, bardzo rozbudowaną i równocześnie przystępną produkcję dla każdego gracza.

Wtop 10

1. GTA IV
Podręcznikowy przykład wysokobudżetowego bubla. Nic ponad to, co mogliśmy zobaczyć przy okazji rozgrywki w trzecią część cyklu. Niesamowita fizyka i niezła grafika to za mało, aby przykuć gracza do konsoli chociażby na czas głównego wątku fabularnego. Ostatnim gwoździem do trumny są idiotyczny system przyjaźni oraz absurdalne problemy z pecetową wersją gry. Niech nowe GTA spoczywa w pokoju.

2. Need for Speed: Undercover
Gdybym był fanem tej serii, to po zagraniu w Undercover zacząłbym wiązać sobie pętle na szyi. W tej grze zawodzi w zasadzie wszystko. Przerywniki filmowe odpychają tandetą, scenariusz wywołuje śmiech a sama rozgrywka jest bezsensowna. Wystarczy docisnąć gaz i podziwiać jak odbijający się od band samochód wygrywa kolejny wyścig. W takim wypadku nie można nawet mówić o zmarnowanym potencjale, ta gra jest gorsza od niejednej budżetówki.

3. Mass Effect PC
Gra jest doskonała, ale tylko w wersji na konsole. Port na pecety zawodzi głównie ze względu na irytujące problemy techniczne, wysokie wymagania sprzętowe i brak ciekawych dodatków. Z wielkiej chmury mały deszcz – nawet podrasowany interfejs nie jest tym, do czego przywykli gracze komputerowi. Wszystko to sprawia, że dziś o Efekcie Masy mało kto pamięta. W sumie to dobrze, szczególnie jeśli przypomnimy sobie polską wersję tej gry.

4. Stalker: Clear Sky
Czyste Niebo to tak naprawdę wyblakła kopia oryginału. Dodano jedynie kilka efektów graficznych, idiotyczną fabułę oraz parę usprawnień technicznych. To zdecydowanie za mało, aby żądać za tę marną produkcję tyle samo, co za nową grę. Dodatkowo, nic nie usprawiedliwia zbyt wysokich wymagań sprzętowych. Nasi wschodni sąsiedzi bezczelnie odcinają kupony!

5. Fallout 3 PC
Zaraz po Mass Effect to kolejny przykład gry, której wersja PC bardzo wiele straciła. Po dwóch miesiącach od premiery dalej nie widać pełnoprawnego patcha, który naprawiłby większość denerwujących błędów. Nawet piraci mają lepiej – szara strefa już teraz może cieszyć się grywaną wersją gry! Jak już uda Ci się w nią zagrać, to szybko zauważysz, że przeniesiony z konsol interfejs zdaje egzamin, ale tylko na krótki dystans.

6. Call of Duty: World at War
To mały krok dla zespołu Treyarch i gigantyczny krok wstecz dla całej serii. Przy genialnym Modern Warfare piąta część cyklu wygląda jak niedorobiony krasnal ogrodowy. W zasadzie jest tu wszystko, co powinien mieć nowoczesny FPS, ale niewidzialne ściany i absurdalna ilość słabych skryptów sprawiają, że World at War może konkurować jedynie z najgorszymi odsłonami Medal of Honor.

7. Silent Hill: Homecoming
Po tym jak Japończycy stracili wenę i zaczęli wypuszczać coraz gorsze części cyklu, jakaś mądra głowa zadecydowała, żeby produkcję kolejnej odsłony powierzyć Amerykanom. Niestety, Ciche Wzgórze dalej jest jedynie bardzo dobrym horrorem. Homecoming nie zawiera w sobie nawet szczypty magicznego klimatu, który poznaliśmy dzięki dwóm pierwszym Silent Hill. Poprawna gra, nic ponad to.

8. Alone in the Dark
Świetnie zapowiadający się remake. Świeży team developerski, który postawił na kilka ciekawych i niespotykanych rozwiązań był gwarancją tego, że Sam w Ciemności w chwale powróci na usta wszystkich graczy. Niestety, niedopracowane sterowanie i sporo nudy zabiły tę grę, zanim tak naprawdę mogła oczarować i przekonać do siebie fanów horroru. Pozostaje nam czekać na wersję PS3, która ma zatrzeć to złe wrażenie.

9. Facebreaker
Niewątpliwie jedna z najmniej grywalnych gier tego roku. Przed premierą Facebreaker jawił się niczym połączenie technicznego Fight Night Round i nieśmiertelnego Ready 2 Rumble. Niestety, wyszło jak zwykle, a w tym przypadku jeszcze gorzej. Trzeba się zmusić, aby wysiedzieć przy konsoli dłużej niż 10 minut. Jedna z największych tegorocznych wpadek Electronic Art. Omijajcie szerokim łukiem.

10. Turning Point: Fall of Liberty
Podobno dobry pomysł to połowa sukcesu. Kto by nie chciał postrzelać do nazistów przeprowadzających gigantyczny desant na Nowy Jork? Nikt, przynajmniej nie podczas gry w Fall of Liberty. W tym wypadku zabrakło tej drugiej połowy sukcesu – wykonanie nie zasługuje nawet na szkolną dwójkę. Kolejny świetnie zapowiadający się tytuł, który ostatecznie okazał się totalną porażką.

Artykuł ukazał sie na:
Valhalla.pl


Szeruj to jak zły: Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on RedditEmail this to someonePrint this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *